top of page

Cierpliwość popłaca - Jak zachować spokój w stresującej sytuacji.

  • Zdjęcie autora: Dominik Łaguz
    Dominik Łaguz
  • 15 sty
  • 8 minut(y) czytania

Dzień dobry drodzy słuchacze. Lista wyzwań, którym musicie sprostać każdego dnia jest przepotężna. W pracy dajecie z siebie maxa, w domu jesteście książkowym parterem lub partnerką, a  dla swoich dzieci przesuwacie granicę swoich możliwości żeby wyrosły na ludzi . Do tego wszystkiego macie swoje hobby, któremu chcielibyście poświęcić czas i energię. Jaka cecha , odpowiednio pielęgnowana i wzmacniana będzie waszym najcenniejszym orężem w walce z codziennością? Z perspektywy setek godzin spędzonych w przychodniach, szpitalach czy karetkach opowiem Wam dzisiaj o tym, jak cierpliwość uratowała moją lekarską psychikę oraz w jaki sposób nauczyć się być cierpliwym. To co, gotowi na budowanie ognioodpornej i kuloodpornej zasłony dla waszych głów na ciężkie czasy? No to zostańcie ze mną przez najbliższe chwile i zaczynamy!


Cierpliwość, absolutny must have


Gdybyście zapytali przypadkowych przechodniów na ulicy o to, jakie są najważniejsze  cechy osoby pracującej w zawodzie lekarza odpowiedzi kształtowałyby się pewnie następująco: odpowiedzialność, uczciwość, asertywność, wyrozumiałość  itp. Z praktyki mogę wam powiedzieć, że według mnie to jednak cierpliwość jest absolutną cechą z gatunku „must have” aby wygrać w  nierównej walce np. Z roszczeniowym pacjentem, jego rodziną,   prokuratorem czy niedosłyszącą panią która przychodzi do waszego gabinetu na koniec waszej pracy prosząc  o powtarzanie każdego leku po 3 razy. Przez zwycięstwo rozumiem bowiem zachowanie przysłowiowego gruntu pod nogami i najzwyczajniej w świecie - niezwariowanie. Wszystko fajnie jeśli jesteście odpowiedzialni, uczciwi i wyrozumiali ale co wam z tych cech jeśli skończycie w więzieniu z powodu bójki z pacjentem albo na oddziale psychiatrycznym? 


klepsydra na plaży, lekko przechylona na piasku, symbol cierpliwości
Cierpliwość przydaje się w każdej stresującej sytuacji



Skąd wziąć więcej cierpliwości?


Najfajniejszą kwestią związaną z cierpliwością jest jej  - nazwijmy to motoryzacyjnym slangiem - podatność na tuning. Urodziliście się z talią różnych  kart - wśród których są zarówno mierne dziesiątki jak i kilka asów. Wasz introwertyzm lub ekstrawertyzm,   szybkość myślenia i wnioskowania, łatwość uczenia się nowych rzeczy czy skłonność lub jej brak  do bycia osobą ugodową macie już niejako wbudowane. Opieram się tutaj na pięcioczynnikowym modelu osobowości Paula Costy i Roberta McCrae, który jest pomocny w wyodrębnieniu cech osobowości i zrozumienia różnicy pomiędzy nimi a cechami charakteru.  Zgodnie z tym modelem Osobowość to zbiór cech, które warunkują tożsamość i spójność zachowania konkretnego człowieka. Na jej ukształtowanie wpływają nasze geny oraz środowisko, w którym się wychowujemy. Osobowość i jej cechy są stałe i niezmienne. Natomiast charakter jest bardziej płynny i czasami zależny od sytuacji, w jakiej znajdzie się dana osoba. Często wiąże się np. z wartościami moralnymi czy przekonaniami konkretnego człowieka. To znaczy, że możemy pracować nad jego cechami i dążyć do ich rozwoju. Dlatego takie cechy jak punktualność, asertywność czy właśnie cierpliwość mogą być naszymi supermocami jeśli tylko chociaż trochę im pomożemy. Posłuchajcie o 5 wskazówkach jakie przygotowałem dla was aby lepiej kształtować cierpliwość, bohaterkę dzisiejszego odcinka   - w tych ciężkich czasach. 


  1. Zatrzymaj się, to trzeba na spokojnie.

Po pierwsze -  w kryzysowym momencie zatrzymajcie się i ogarnijcie myślami nie fragment, a całą sytuację w której się znaleźliście.  Wytłumaczę wam to na przykładzie jednej z peozetowych historii. Połowa listopada 2019 roku. Do mojego gabinetu wpada wściekły i postawny  mężczyzna koło 50-tki, oczywiście bez pukania i na dodatek  w trakcie badania innego pacjenta. Sam fakt agresywnego wtargnięcia bez pukania nie jest niczym niezwykłym w mojej pracy i zdarza się co chwilę. Tym razem jednak niesympatyczny pan widział że badam kogoś a mimo to postanowił się wpakować za drzwi . Powiedział że on się stąd nie ruszy dopóki go nie wysłucham, a pani której właśnie patrzyłem do gardła musi mu to wybaczyć. Czułem jak zaczynam szybciej oddychać a moje ciśnienie tętnicze krwi się podnosi aby przygotować się na ostrą konfrontację. Zacząłem spokojnie - czy nie widzi pan że właśnie kogoś badam? Czy mógłby pan wyjść z gabinetu? Nie, nie  wyjdę, nie wywali mnie pan dopóki ktoś nie zajmie się moją żoną. Ponowiłem swoją prośbę ze 3 razy w różnych konfiguracjach, widząc że odbijam się od ściany. Zawsze możesz wezwać policję, bo facet ci grozi, pomyślałem. I wtedy przypomniałem sobie o podstawowej zasadzie dotyczącej cierpliwości której tak bardzo mi wtedy brakowało - zatrzymaj się i ogarnij myślami całą sytuację. Zapytałem więc po kilku ciągnących się w nieskończoność bardzo niemiłych chwilach - co takiego dzieje się z pana żoną że tak się pan zachowuje? W tym momencie mężczyzna się autentycznie rozpłakał. Panie, moja żona ma 40 lat, umiera z powodu zaawansowanego raka piersi a absolutnie nikt nie chce albo nie może nam pomóc! Próbuje się do pana dostać od 2 dni, czekam od 6 rano pod przychodnią bo żona ma takie bóle że już nic jej nie pomaga. Ja rozumiem że teraz grypy, a w poczekalni ma pan dużo ludzi ale błagam niech pan ją przyjmie, w rejestracji mówili że mam pytać.  Nagle sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Zrozumiałem tego człowieka i zacząłem mu współczuć. Oczywiście w ogóle nie usprawiedliwia to chamskiego zachowania wobec pacjentki którą badałem w danym momencie, ale byłem w stanie ogarnąć dlaczego tak zrobił, zdobyć się na współczucie i ułożyć plan działania. Gdyby nie padło pytanie o żonę tylko na sztywno skakalibyśmy sobie do gardeł przez następne minuty, sprawa skończyłaby się pewnie wezwaniem przeze mnie policji, kilkugodzinnym opóźnieniem w przyjmowaniu pacjentów i na samym końcu - pozostawieniem jego cierpiącej żony bez leków w tym dniu.  Wszystko skończyło się dobrze. Kiedy jesteśmy otoczeni samymi wysokimi murami nie zachowujemy się racjonalnie - dlatego warto wtedy popatrzyć na sytuację z lotu ptaka.


  1. Stawiaj sobie wyzwania, a nie przeszkody

 Po drugie -  patrzcie na swoje codzienne przeszkody w pracy, w życiu osobistym czy na treningach jak na wyzwania, z którymi fajnie się zmierzyć i które kształtują wasz charakter, bo jeśli zdacie sobie sprawę, że musicie trochę powalczyć z daną przeciwnością losu, to nagle wasze pokłady cierpliwości zostaną dodatkowo cudownie zasilone.  Zdarzy się bowiem niejedna sytuacja, która Was totalnie wybije z równowagi choćbyście nie wiadomo jak dobrze byli na nią psychicznie i fizycznie przygotowani. Czasem może to być błahostka, która przeleje czarę goryczy. 

Pamiętam jak w pewien ciepły słoneczny dzień przyszła do mnie żona jednego z moich ulubionych pacjentów, pana M. Pan M. był  rozgadanym 55 latkiem, zawsze wesołym, pozytywnie nastawionym do życia, zawsze gadającym jakieś nieśmieszne żarty ale w śmieszny sposób i - i jak na pacjenta przychodnianego - zaskakująco  mało narzekającym na Tuska, Kaczyńskiego i jakżeby inaczej - panią na rejestracji. Pan M. według żony która do mnie przyszła  zmarł nagle 2 dni wcześniej i ta informacja, w połączeniu z jego płaczącą żoną trochę mnie zdołowała. Był to mój pierwszy pacjent,  po którego stracie poczułem faktyczny smutek, a że był to jeden z tych dni w których robota nie idzie, pacjenci czekają  pod drzwiami szepcząc co ten doktór tak się guzdrze i się wściekają.  Na dodatek system ZUSu nie działa i nie dało się wystawić zwolnienia - łatwo było mnie więc wtedy dobić byle bzdurą. Ale  pomyślałem - no dobra, trzeba po prostu przeżyć ten dzień bo prędzej czy później się skończy, nawet jak wparują tu za chwilę kosmici z obcej galaktyki prosząc o natychmiastowe osłuchanie bo tydzień temu brat kolegi kolegi kolegi miał  zapalenie płuc i raz na nich kaszlnął. O dziwo jakoś dotrwałem do zamknięcia przychodni, nie wyskakując przez okno i nie rozwalając komputera stetoskopem. 

Motto legendarnej formacji amerykańskich komandosów Navy Seals brzmi „ostatni łatwy dzień był wczoraj” i świetnie obrazuje właściwe według mnie podejście polegające na odważnym  stawaniu frontem do problemu.  Obojętne czy zajmujecie się programowaniem, sprzedażą butów czy naprawianiem samochodów nastawcie się, że będą pojawiać się jakieś przeszkody. A nawet często się pojawią, ale kto da radę jak nie wy? Nie będzie to absolutnie tożsame z pesymizmem, czarnowidztwem i mentalnym samobiczowaniem się. Chłodne uświadomienie sobie że w niejednym momencie będziecie mieć pod górkę może sprawić, że weźmiecie głęboki oddech i zaczniecie planować jak rozwiązać dany problem. 


  1. Skup się na tym, na co masz bezpośredni wpływ

Po trzecie skoncentrujcie się  tyko na tym, na co macie bezpośredni wpływ. 

Całkiem niedawno odbyłem ciekawą rozmowę z pewną osobą chorującą na szereg chorób autoimmunologicznych. Ich perfidia polega na tym, że wasze ciało produkuje przeciwciała uszkadzające wasze własne tkanki. Najbardziej znanym przykładem jest chociażby choroba Hashimoto gdzie sami sobie uszkadzacie komórki tarczycy, czy  cukrzyca typu 1, gdzie wasz układ odpornościowe przestają się lubić z waszą trzustką. Dodatkowy problem związany z tymi schorzeniami polega na tym, że lubią chodzić parami, czyli jak macie już jedną, to istnieje duża szansa, że jakąś drugą dostaniecie w gratisie. Mój rozmówca podawał mi szereg różnych potencjalnie niezwiązanych ze sobą objawów już na pierwszej wizycie. Był  już wcześniej konsultowany z rozmaitymi profesorami, autorytetami w swojej dziedzinie a mimo to postanowił jeszcze raz z tym wszystkim przyjść do mnie.  Nie skończyłem czytać pierwszej z bodaj 10 ostatnich kart wypisowych  z jego hospitalizacji a cały czas  w tle słyszałem wymieniane przez niego nowe dolegliwości. Po 15 minutach, czyli standardowym czasie przeznaczonym na wizytę zdałem sobie sprawę, że nie zacząłem go nawet badać a on wciąż rozkręca się ze swoimi dolegliwościami. Był to niewątpliwie bardzo schorowany człowiek którego było mi żal, jednak zacząłem tracić cierpliwość. Jakiś wewnętrzny głos przypomniał mi - skup się na tym, na co masz bezpośredni wpływ - czyli bieżąca wizyta i najpilniejsze problemy pacjenta w danej chwili. Nie jestem w stanie wyleczyć go ze wszystkich chorób w 15 minut. Zwłaszcza że nie ja pierwszy próbowałem. Dopiero kiedy sobie to uświadomiłem, z cierpliwością ustaliłem plan działania z pacjentem i umówiłem go na następną wizytę żeby stopniowo wdrażać się w jego historię. 


  1. Pamiętaj że szklanka jest zawsze do połowy pełna

Po czwarte wyszukujcie najdrobniejszych nawet pozytywów w waszej sytuacji i z całej siły się na nich zakotwiczcie.  Zostawiam teraz fartuch lekarski i zakładam ubranie zwykłego taty żeby opowiedzieć wam jak radziłem sobie ostatnio  jako tata  małej pacjentki w trakcie hospitalizacji. Tylko rodzice, których dzieciaki trafiły kiedyś do szpitala wiedzą co oznacza siedzenie przy dziecku całą dobę w warunkach szpitalnych. Nie dość że nudzi się maluch, to nudzicie się wy, bo jak długo możecie czytać Kicię Kocię, rozwiązywać zagadki i oglądać bajki? A przy tym jedyne zajęcie jakie macie to zastanawianie się dlaczego ta któraś z rzędu kroplówka tak wolno schodzi? Te urocze aktywności są przerywane jedynie wrzaskami i histeriami waszego  skarba, któremu trzeba właśnie pobrać krew lub inny materiał do badań. No nie oszukujmy się, jest to umiarkowanie porywające  przeżycie nawet jeśli szpital bardzo dba o pediatrycznych pacjentów. Zastanawiałem się nad znalezieniem pozytywu którego się uczepię jak rzep psiego ogona. Znalazłem go w szpitalnym bufecie. Codziennie koło południa zostawiałem moją dzielną córę na kwadrans pod opieką koleżanki lekarki i szedłem napić się porządnej męskiej kawy latte macchiato  z dużą ilością spienionego mleczka. Był to wspaniały moment dnia, który dodawał mi energii do tego by wrócić do sali i razem z moją małą czytać książeczki na 10 różnych sposobów. Niech to będzie najmniejsza bzdura która sprawia wam radość i na którą będziecie czekać. Po pracy spotkam się ze swoją koleżanką, dobra, jeszcze tylko 5 godzin i ogień! Dobrze, że mam naładowany telefon, ostatnio jak zdarzyło się to i to, nie miałam jak zadzwonić więc teraz jestem ciut lepiej przygotowana. 


  1. Pamiętaj o aktywności fizycznej

Last but not least  - regularnie podejmujcie aktywność, która poprawia stan waszego ciała i umysłu. Kiedyś nagrałem odcinek o sportach walki, zapraszam was do jego odsłuchania, opowiadam tam że jest to mój osobisty sposób na reset głowy i pozostawienie wszystkich problemów obok. Ale tak naprawdę każdy sport, każda aktywność fizyczna doda wam cierpliwości ponieważ zaangażuje wasze ciało a odciąży mózg od nadmiaru myśli. Przyzwyczajcie wasze ciało do częstych spacerów, częstej jazdy na rowerze lub częstego biegania. Ba! Róbcie to zawsze wtedy kiedy brakuje wam cierpliwości. Wyjście nawet w środku dnia z biura by ułożyć myśli na nowo i przy okazji dać odpocząć swojemu kręgosłupowi wcale nie musi trwać dłużej niż 15 minut. A uwierzcie, ten kwadrans może sprawić, że po powrocie do swojej pracy będziecie onieśmielać swoje otoczenie  siłą spokoju niczym wyznawcy buddyzmu tybetańskiego.


Dzięki za wspólną podróż do świata cierpliwości. Życzę wam i sobie, by jej pokłady tak łatwo się nam nie skończyły.


 
 
Zadbajmy o Twoje zdrowie

Centrum Medyczne Petrażyckiego

Lekarze Specjaliści & Badania Laboratoryjne

Petrażyckiego 99 30-399, Kraków

poniedziałek - piątek 7:00 - 20:00

sobota 7:00 - 13:00

Centrum Fizjoterapii Działowskiego

Masaże & Fizjoterapia

Działowskiego 1 30-399, Kraków

Poniedziałek - Piątek 8:00 - 20:00

Centrum Medyczne Rynek Podgórski

Lekarze Specjaliści & Badania Laboratoryjne

Rynek Podgórski 14, 30-518, Kraków

poniedziałek - piątek 7:30 - 20:00

sobota 8:00 - 13:00

Zadbajmy o Twoje zdrowie

Zadzwoń, umów wizytę przez Internet lub sprawdź adresy placówek.

Centrum Medyczne Petrażyckiego

Lekarze specjaliści & badania laboratoryjne

Petrażyckiego 99, 30-399, Kraków

poniedziałek - piątek 7:00 - 20:00

sobota 7:00 - 13:00

Centrum Fizjoterapii Działowskiego

Masaże & fizjoterapia

Działowskiego 1, 30-399, Kraków

poniedziałek - piątek 8:00 - 20:00

Centrum Medyczne Rynek Podgórski

Lekarze specjaliści & badania laboratoryjne

Rynek Podgórski 14, 30-518, Kraków

poniedziałek - piątek 7:00 - 20:00

sobota 7:30 - 13:00

bottom of page